Uroczy Kajtek potrzebuje natychmiast naszej pomocy - ten gość naprawdę cierpi

Kajetan Lipowicz z mamą Beatą Kwiatek
Kajetan Lipowicz z mamą Beatą Kwiatek SiePomaga.pl
Okazuje się, że jako Polacy nie jesteśmy tylko i wyłącznie skłóceni. Nie patrzymy li tylko wilkiem na uchodźców, którymi sami byliśmy w wielu krajach świata przez kilka stuleci - aż do lat 80. ubiegłego wieku włącznie. W potrzebie nasi rodacy potrafią zareagować wspólnie oraz z sercem i pomagają bezbronnym dzieciakom. Najnowsza akcja dotyczy pomocy dziecku chorującemu na najcięższą i nieuleczalną odmianę EB (Epidermolysis Bullosa) - pęcherzowego oddzielania się naskórka. Fenomenalna akcja pomocy Kajtkowi, zainicjowana przez godną zaufania platformę SiePomaga.pl oraz TVP, przynosi coraz lepsze efekty. W ciągu kilku dni zebrano prawie 2 000 000 zł.

Niestety w Polsce lekarze są bezradni w przypadku tego chłopca. Kajtek musi natychmiast przejść przeszczep komórek macierzystych w USA. Kosztuje to fortunę - aż 6 000 000 zł. Zatem potrzeba jeszcze ponad 4 000 000 zł. Akcja toczy się głównie w internecie, na Facebooku. SiePomaga.pl to pierwsza i największa w Polsce internetowa platforma pomagania. Zrzesza ponad 350 000 pomagaczy, ponad 2000 akcji pomocowych, od 2009 roku zebrała blisko 34 000 000 zł.



Drodzy Państwo, Drodzy Czytelnicy Mojego Bloga, Drodzy Znajomi, Drodzy Przyjaciele, podobnie do wielu z Was i ja mam dziecko. Pięcioletniego syna. A ten dwulatek Kajtek cierpi jak diabli. Boli go bez przerwy, całą dobę, siedem dni w tygodniu. To są jakieś niewyobrażalne cierpienia. Nie ma czasu na dywagacje - wesprzyjmy Kajtka!

Po tym, jak popłakałem się oglądając reportaż w TVP2, zebrałem się do działania. Wpłata 1000 zł (zamiast remontu w domu) i natychmiastowa pomoc przez znajomych. Głównie na Facebooku. Wyrazy szacunku dla dzielnej Beaty - mamy dziecka. Serce mi pęka, kiedy patrzę na nich w telewizji.

Kwota do zebrania jest tak wielka, że nie ma wyjścia. Wesprzyjmy tego młodego człowieka. Jego los jest w naszych rękach. Ja nie proszę jednak o złotówkę, ale minimum po 20 zł (bilet do kina?), po 50 zł, po 100 zł. A jeśli ktoś może więcej - świetnie.

Materiał w Panoramie TVP2 - bardzo polecam:
Kiedy Boli Każdy Dotyk

Jako mieszkaniec Warszawy, aktywny zawodowo i zadowolony z życia (mimo wielu przeciwności losu i ciężko pracujący) i jako klasyczny leming - apeluję do innych lemingów o wsparcie!

U nas w rodzinie także przydarzyła się ciężka choroba naszego syna. Udało się go szczęśliwie wyleczyć bez dodatkowych wydatków. Ale nie każdy ma tyle szczęścia. I wiem, jak to jest martwić się o los swojego dziecka. Martwić się do szaleństwa.

Zgoda, potrzebujących jest wielu, te 6 000 000 zł uratowałoby wielu. Ale moje serce bije teraz dla tego gościa. Obejrzyjcie linki - może i z Wami będzie podobnie... Do dzieła!

Moja akcja zbierania pieniędzy na platformie SiePomaga.pl - nawiasem mówiąc portal ten jest doskonałym projektem startupowym z 2009 roku - dobra koncepcja pomocowa i bezpieczny w użyciu:
ZBIÓRKA PIENIĘDZY DLA KAJTKA - SKARBONKA PROWADZONA PRZEZ STANISŁAWA TRZCIŃSKIEGO

Proszę też o udostępnianie i lajki. Będzie się wtedy więcej i szybciej działo. Dzięki temu Kajetan wyjedzie jeszcze w tym roku na leczenie do USA!

Nie umiem tego jakoś celnie wyrazić słowami. Pani Kasia Oleksiejczuk (zbierająca na tej samej platformie SiePomaga.pl) napisała najcelniej oraz fachowo, w czym rzecz. Dodam jedynie, że warto (trzeba!!!) wpłacać więcej niż złotówkę - 20 zł wzwyż!!! Oto jej słowa:

Witajcie! Chciałabym prosić wszystkich, którzy mają chęci do pomocy, abyście wsparli Kajtka chociażby złotówką. Chłopiec choruje na EB - pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Najcięższa, nieuleczalna postać, z którą polscy lekarze nie potrafią sobie poradzić. Skóra pęka pod niewielkim naciskiem. Nie trzyma się ciała, odwarstwia, a co najgorsze, goi się bardzo ciężko… a niektóre miejsca nie goją się wcale. Chłopiec, aby żyć i cieszyć się życiem potrzebuje kosztownej operacji, a mianowicie przeszczepu komórek macierzystych w klinice w Minnesocie. Liczą się każde pieniądze, chcemy chociaż trochę pomóc mamie Kajtka w zebraniu tych pieniędzy. Mam nadzieję, że nikt z Was nie jest obojętny. Udostępniajmy, mówmy o tym. Pomóżmy :) " To, co zrobiliśmy dla siebie umiera z nami. To, co zrobiliśmy dla innych zostaje. " :)

Z góry dziękuję za wszelką pomoc!

Prezentacja Kajtek potrzebuje 6 mln, aby przestał cierpieć! na Youtube:


Inne linki:

Opis sytuacji:
Plaster spadł z palca chłopca razem ze skórą

Na dzisiaj (15 lipca 2015 roku o 3 w nocy) jest już 1 170 000 zł, ale nadal potrzeba 4 830 000 zł, tutaj materiał z 14 lipca 2015 roku:
Zbiórka dla Kajtka - tekst na stronie TVP

Jeśli ktoś chce anonimowo i szybko przelać środki - to także można:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

Tytułem:
22074 – Lipowicz Kajetan – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Planowana data zakończenia zbiórki to 10 lipca 2016 roku, ale my musimy zrobić wszystko, żeby Kajtek poleciał do USA już w tym roku. Przeecież każdy dzień to dla niego męczarnia. Jest już zakwalifikowany do zabiegu w Stanach, nie powinien czekać! Kasa jest duża, ale kasa to nie wszystko. Pomóżmy. Na koniec oddaję głos mamie Kajtka i redaktorom SiePomaga.pl - przepraszam, że napiszę aż tak dosadnie, ale proszę sobie wyobrazić, że te słowa dotyczą Waszego dziecka:

Mama Kajtka cieszyła się, czując pod sercem ruchy synka, który miał niebawem przyjść na świat. Słodki malec w ramionach, jego śliczna piąstka zaciśnięta na maminym palcu. Obrazki najbliższych dni same przychodziły do głowy. Nie wiedziała jeszcze wtedy, że każdy kopniak to niewyobrażalny ból. A Kajtek w ich efekcie urodzi się bez skóry na stópkach. Nie będzie jej również na jego rączkach i połowie maleńkiej buzi. Nie wiedziała również, z czym przyjdzie jej się zmierzyć i że jej synka od samego początku wychowuje ból.

Kajtek jest chory na EB (Epidermolysis Bullosa), czyli na pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Najcięższa, nieuleczalna postać, z którą polscy lekarze nie potrafią sobie poradzić. Uszkodzony gen kolagen typu VII, który jest odpowiedzialny za produkcję kolagenu w skórze, powoduje, że jest ona delikatna, jak skrzydła motyla. Pęka pod niewielkim naciskiem. „Nie trzyma” się ciała, odwarstwia, a co najgorsze, goi się bardzo ciężko… a niektóre miejsca nie goją się wcale.

Po urodzeniu tylko pokazali mi Kajtka. Zobaczyłam go tak naprawdę dopiero w 5 dobie życia. To dziecko cierpiało. Jego stópki wyglądały jak u 20-tygodniowego płodu. Maleńkie, sine, bez skóry - mamie bardzo ciężko przychodzi mówienie o pierwszych dniach z chorobą - Lekarze nie potrafili się nim zająć. Dziecko, którego skóra zachowuje się jak poparzona, włożono do inkubatora, a temperaturę ustawiono na 35 stopni. Następnego dnia Kajtuś był cały w ranach. Umarłby z bólu, gdyby nie morfina. Nie płakał. Nie miał siły. Wpatrywał się tylko w sufit. Lekarze nie chcieli przekłuwać pęcherzy, bali się. Mieli podobny przypadek, ale dziewczynka właśnie w wyniku zakażenia spowodowanego przekłuciem zmarła. Efekt zaniechań pewnych działań był taki, że gdy wychodziłam od Kajtka wieczorem, miał na rączce pęcherzyk. Gdy wróciłam rano, jego dłoń pływała w pęcherzu. Nie zatrzymano procesu i przez noc skóra oddzieliła się od większej części rączki - wspomnienia mamy Kajtka z pierwszych dni razem nie pokrywają się ze wspomnieniami większości mam - Przynosiliśmy do szpitala wydrukowane artykuły na temat choroby i tego, jak z nią postępować. Lekarze pozwalali mi go dotknąć w specjalistycznych rękawiczkach. Ostrzegali, żebym uważała, bo nawet delikatny dotyk może sprawić, że zedrę z niego skórę. Dopiero gdy na własną rękę sprowadziliśmy specjalistyczne opatrunki, po raz pierwszy mogłam wziąć go na ręce. Miał wtedy trzy tygodnie.

Codzienność Kajtka mocno różni się od tej, którą żyją jego rówieśnicy. On naprawdę nie wymiotuje aż tak często krwią. Zdarza się, gdy ma pęcherze w przełyku i one pękną. Ale przełyk się jeszcze nie zrósł, więc nie jest tak źle… – problemy „ normalnego” niejadka zdają się być niczym. - Czy Kajtek mówi? Tak, mówi, bardzo dużo już mówi… Tylko język przez to, że tworzą się na nim rany, zaczyna przyrastać do dolnego podniebienia, więc mówi troszkę niewyraźnie. Kąciki ust pękają i zrastają się coraz bardziej. Przez to buźka Kajtka jest zdecydowanie mniejsza niż u innych dzieci. Nie zje zupy przy użyciu dużej łyżki. Jego buźka po prostu by się rozerwała.

Kajtek uwielbia dzieci. Ale zbliża się tylko do tych znajomych, które wiedzą, co wolno, a czego nie. Wiadomo, dzieci są nieobliczalne. Potrafią popchnąć, uszczypnąć, pociągnąć za włosy, czy zrobić coś ”zupełnie niechcący”. Dla Kajtka oznaczałoby to tragedię i kilkucentymetrowe rany. Witając się, czasem uściśnie rękę dorosłego. Ręki dziecka już nie. Tu znowu warunki dyktuje strach przed bólem - towarzyszem wszystkich zabaw.

Noc dla Kajtka, to wyzwanie. Śpi mając rączki w szynach. Chodzi o to, aby paluszki nie przykurczyły się. Na rękach robią się pęcherze, gdy skóra goi się powstają blizny. Ciągnięte przez nie paluszki zaczynają się załamywać. Gdyby nie szyny, już dawno by się zrosły w zaciśniętą pięść, "kokon".

Kajtek wie, że ból go ogranicza. To on pokazuje chłopcu, co wolno, a czego nie. A raczej, że nie wolno nic. Kajtek chciałby zjechać ze zjeżdżalni, jak inne dzieci, ale wie, że jego pupa będzie boleć, ponieważ skóra zedrze się płatami. To już było i Kajtek zapamiętał ten ból.

Chodzi coraz rzadziej. Ciężko włożyć mu buciki. Jego nóżki od urodzenia różnią się od nóżek innych dzieci. Kajtek nie zje czekolady, ponieważ będzie bolała go buzia. Mama mówi, że mają "silne porozumieniem”. Nie musi mu mówić co wolno, a czego nie. On wie. Przecież nauczył go tego niekończący się ból.

Są wakacje, jest lato. Jest źle. Skóra dzieci chorych na EB jest bardzo narażona na raka. Słońce, to zabójca. Od niego też tworzą się ogromne ilości pęcherzy. Skóra zachowuje się, jak poparzona. Boli i odchodzi od reszty ciała. Dlatego wtedy, gdy inne dzieci są na beztroskich wakacjach, Kajtek schowany jest w domu. Zasłonięte okna, żeby tylko żaden promyk się nie przedostał, burczący klimatyzator i nadzieja na to, że kiedyś nadejdą zbawienne chmury. Życie jak w bunkrze. Samotność.

Dla Kajtka jest nadzieja. Przeszczep komórek macierzystych w klinice w Minnesocie może odmienić jego życie. Są dzieci, które przeszły przez taki sam koszmar, a teraz ich skóra jest po prostu problematyczna - posiada cechy skóry atopowej. Nie zachowuje się, jak oparzona. Nie odchodzi od ciała płatami. Rany goją się i to nie tylko te na zewnątrz, ale te wewnątrz ciała również. Jest szansa na to, że Kajtka będzie wychowywała mama, nie ból.

Wiemy, że kwota potrzebna na leczenie chłopca jest ogromna i aby ją zebrać, potrzeba pomocy dziesiątek tysięcy osób. Dlatego tak ważne jest, abyś nie przeszedł obojętnie. Abyś do tej pomocy przyłączył się i Ty.
Trwa ładowanie komentarzy...